Recenzja: Dziewczynka z talentem w dłoniach.


Z powieścią Lois Lowry mam ten problem, że jej pierwszą część czyli Dawcę znam jedynie z ekranizacji. Nie mam więc porównania, czy styl pisarki się zmienił, czy historie prezentują podobny poziom, czy jest lepiej, czy gorzej. Znając jednak kawałek treści zawarty w filmie zdecydowałam się sięgnąć po "kontynuację" licząc na to, że uda mi się domyślić, co ewentualnie mnie ominęło. Standardowo nie zrobiłam wcześniej również absolutnie żadnego researchu ani o książce, ani o autorce, więc dopiero w trakcie lektury zrozumiałam, że poznaję całkiem oddzielną opowieść.


I tak powiem Wam, że Skrawki błękitu to pozycja, która mnie dość mocno zaskoczyła. Rzadko bowiem zdarza mi się trafić na książkę, która ma tak jednostajne tempo, praktycznie zero większych zwrotów akcji czy nawet jakiegokolwiek punktu kulminacyjnego, a jednocześnie niesie swoją treścią ważne przesłanie.

Krótko zarysowując fabułę: główną bohaterką jest niepełnosprawna córka tkaczki Kira. Dziewczynka nigdy nie poznała swego ojca, a teraz z dnia na dzień traci matkę i dach nad głową, aby równie niespodziewanie otrzymać nowe schronienie i gwarancję dożywotniej pracy oraz opieki. Oczywiście musi ona zapłacić za to odpowiednią cenę, bo przecież nic w życiu nie przychodzi za darmo.

Jak już wspomniałam fabuła rozwija się bardzo spokojnie. Nie ma tutaj pościgów, walk, czy pełnych emocji ucieczek. Jest natomiast dużo przemyśleń nastoletniej dziewczynki, co wbrew pozorom wcale nie jest niczym negatywnym, gdy uświadomimy sobie fakt, że sama książka kierowana była z założenia właśnie do młodszej młodzieży. Przyznam się szczerze, iż nie miałam większych problemów z doczytaniem tej powieści, nie czułam się również w trakcie ani znudzona ani zirytowana mimo iż nie zaliczam się do przewidywanej grupy odbiorców. Autorka w sprawny sposób dawkowała informacje o bohaterach oraz świecie przedstawionym dodatkowo przemycając w treści ważny temat jakim jest niepełnosprawność i wynikające z niej problemy.

Kira jest pozytywną postacią, która mimo przeciwności losu nie traci nadziei. Społeczeństwo w jakim przyszło jej funkcjonować jest całkowicie nietolerancyjne w stosunku do jej niepełnosprawności, dziewczynka jednak nie dość, że walczy o swoje życie to dodatkowo stale stara się pomagać jeszcze słabszym i bardziej bezbronnym niż ona sama. Mi osobiście przekaz ten przypadł do gustu i sprawił, że związałam się z tą spokojną i niepozorną tkaczką. Zaimponowało mi też jej zachowanie na zasadzie: zamiast skupić się na tym, jak jest mi źle, postaram się poszukać swoich mocnych stron i myśleć pozytywnie, szukać rozwiązań. 

Mimo iż Skrawki błękitu nie są wybitną książką, zdecydowanie mają swój urok. Nie cechują ich bowiem te strasznie oklepane schematy w stylu: od zera do bohatera, miłosny trójkąt, paranormalne walki między rasowe, wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Tutaj mamy do czynienia jedynie ze okrutną, bez uczuciową rzeczywistością i dziecięcą bezsilnością. A wszystko to w bardzo smutnym świecie, w którym dziecko może liczyć jedynie na łut szczęścia.

I tylko kolor błękitny zdaje się nieść nadzieję na przyszłość.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:


autor: Lois Lowry
wydawnictwo: Galeria Książki
ilość stron: 296
cena: 34,90 zł
premiera: 2014-11-19

Share this:

, ,

Komentarze