Recenzja (czytaMY): Lektura niezwykle słodka


Czekolada jest książką, którą znałam dotychczas z filmu. Brzmi to, co najmniej nietypowo, ale taka była prawda. Najpierw obejrzałam milion razy ekranizację, później zakupiłam pisemny oryginał, a na koniec... dostałam zadanie od Agi.

Nie jest to standardowa opinia, więc pozwolę ją sobie rozpocząć, również inaczej niż zazwyczaj- czyli oceną.

Ogólnie Czekolada mi się podobała, ale ani nie zwaliła mnie z nóg, ani specjalnie nie wstrząsnęła moim życiem w związku z czym dałabym jej w mojej całkowicie subiektywnej skali 6/10 punktów.

Co mnie bolało?
Ukrywać nie zamierzam, że film uwielbiam i znam praktycznie na pamięć. Podejrzewam więc, iż właśnie ten fakt wpłynął na mój odbiór książki. Chociaż wiedziałam, o co będzie chodziło i nie spodziewałam się niczego specjalnie odkrywczego to jednak czytając, stale towarzyszyła mi myśl, że to wszystko jest bardzo przewidywalne. Nawet różnice między obydwoma dziełami jakoś specjalnie mnie nie ruszyły. Drugi irytujący mnie fakt: podzielona narracja. Nie znoszę tego zabiegu w książkach. Wiem, że ma ona dać czytelnikowi możliwość poznania wydarzeń z kilku perspektyw, mimo to szlag mnie trafia, gdy pisarz po nią sięga (okej są niewielkie wyjątki, ale poważnie: wiele ich nie ma). 

Co sprawiło, że doczytałam do końca?
To, iż było to jednak moje zadanie w akcji, którą sama stworzyłam i zwyczajnie chciałam się z niego wywiązać. 
Fakt, że książka była lekka, odprężająca, krótka i nie specjalnie wymagała zaangażowania z mojej strony, co w wakacje zdecydowanie lubię :) 
Czekolada <3
I jeszcze więcej czekolady, z tym, że doprawionej nutą magii i tajemniczości. 
Ponieważ wychowałam się w typowym, polskim, małym miasteczku takie zjawiska, jak plotkujące dewotki, oceniający księża czy zamknięcie się i niechęć do wszystkiego, co nowe i niestandardowe, są mi bardzo dobrze znane. Dzięki doświadczeniom łączącym się z treścią książki było mi więc wyjątkowo łatwo, wczuć się i zrozumieć jej swoisty przekaz (jeśli o takim w przypadku tego typu literatury- może być mowa). 

Podsumowując:
Było okej, chociaż nadal wolę film :)
Ogromnie dziękuję Agnieszce, że dzięki niej w końcu zmobilizowałam się do przeczytania tej historii i cieszę się, że rekomendowany przeze mnie tytuł również raczej przypadł jej do gustu.


Zasady: Na początku miesiąca wraz z jedną osobą, która wyrazi chęć wzięcia udziału (póki co planuję zaangażować blogerów) polecamy sobie po 1 książce. Mamy czas do końca miesiąca aby ją przeczytać, a następnie w DOWOLNEJ formie przedstawić swoje wrażenia z lektury na blogu. W dowolnej, ponieważ czasami nawet blogerom nie chce się pisać, dlatego pozostawiam w tym miejscu pole do popisu kreatywności.



CZAS WIĘC NA EDYCJĘ LIPCOWĄ!



W miesiącu lipcu do zabawy zaprosiłam: Karolinę z bloga Tanayah Czyta
Tytuł dla Karoliny ode mnie to: Fight club- Chuck Palahniuk
Tytuł od Karoliny dla mnie: Kasacja- R. Mróz

Post Karoliny o udziale w akcji jest TUTAJ.
Standardowo wszystko trwa do końca miesiąca (rozpoczęło się planowo, to tylko mój post jest spóźniony), a w lipcu musimy podzielić się swoimi odczuciami na temat przeczytanych książek :)

Share this:

,

Komentarze