ROZPISZ SIĘ: Aneta Jadowska



O co chodzi: Raz w miesiącu (około drugiego tygodnia) na blogu pojawi się wpis autorstwa pisarza/pisarki, z którego dowiecie się, co on lub ona robi, żeby się rozpisać. Czy to od samego początku, czy właśnie podczas blokady twórczej.
rys. Magda Babińska
Dzisiaj głos i miejsce oddaję jednej z moich ukochanych polskich pisarek: 

Anecie Jadowskiej, której ogromnie dziękuję, że zgodziła się podzielić z nami swoimi radami :)

Zaprawdę jestem dość pokręconym przypadkiem absolutnego pracoholizmu i holistycznie pojmowanej prokrastynacji. Jeśli jestem w ciągu, nic nie może mnie zatrzymać i pracuję jak dzielna pszczółka. Chyba że akurat za nic na świecie nie mogę się zabrać do roboty. Nawet nie to, że nie wiem, co napisać, bo historia zwykle całkiem szczegółowo siedzi w głowie i muszę ją „tylko” napisać, ale opór materii jest przytłaczający. Spędzam godziny na wszystkim, tylko nie pisaniu. Oglądam na tony seriale, czytam powieści seriami, wertuję pinteresta w poszukiwaniu inspirujących zdjęć i trafnych cytatów motywacyjnych, czasami nawet, choć nie za często, zaczynam sprzątać mieszkanie, co jest niejako ostateczną fazą prokrastynacji.

Jeśli czegoś się nauczyłam o kreatywnej części mózgu, to tego, że czasem potrzebuje odpoczynku. Musi się upaść obrazami i dźwiękami. Musi włączyć się tryb wędrującej i niczym nieograniczonej wyobraźni. Gdy przychodzi ten moment, trzeba po prostu puścić cugle, co nie jest łatwe, zwłaszcza dla control freaków. I takie wyzwolenie zwykle skutkuje pozytywnie. Mózg się regeneruje, metaforycznie rzecz jasna, ale ładuje baterie. Dobrze działa też zajęcie się czymś, co angażuje manualnie, ale nie przeciąża głowy. Robię kartki, biżuterię, szyję poszewki na poduszki, oprawiam zdjęcia, poddaję renowacji starą skrzynię i przerabiam ją na stolik kawowy. Albo wyprowadzam swój mózg na długi spacer. 

rys. Magda Babińska
Trochę inaczej rzecz się ma, jeśli taka faza przychodzi akurat gdy deadline za pasem. Staram się zawsze skończyć robotę na długo przed nim, ale starania i rzeczywistość to czasami inna historia. Przekonałam się, że doświadczenia Pawłowa mogą być całkiem przydatne w życiu codziennym pisarza. Pamiętacie te eksperymenty ze skojarzeniem dzwonka z czasem posiłku, gdzie po jakimś czasie psy śliniły się na dźwięk dzwonka? Tak działa potęga rytuału. Powtarzanie konkretnych czynności – najlepiej niezbyt skomplikowanych, by łatwo je było powtórzyć w różnych okolicznościach, na przykład w podróży – może być jak przełącznik, wprowadzający w stan sprzyjający pracy. Niektórzy ostrzą ołówki, inni zaczynają od zrobienia wpisu do dziennika, jeszcze inni smarują dłonie kremem, całkiem jakby rozgrzewali stawy i palce przed pisaniem. Ja robię sobie kawę i włączam ścieżkę dźwiękową z filmu Single man (cudowna muzyka napisana przez Abla Korzeniowskiego). Muzyka filmowa, przynajmniej moim zdaniem, nadaje się do pisania znakomicie, bo ta dobrze zrobiona jest historią samą w sobie, a nie rozprasza. Gdy już się rozpiszę mogę słuchać najróżniejszych rzeczy, zwykle dopasowanych energią i tempem do tego, nad czym aktualnie pracuję, ale jako starter nie ma jak dobra muzyka filmowa. Wyłączenie facebooka też się przydaje.

Aneta Jadowska

Urodzona 14.08.1981 filolożka, wielbicielka pomysłów niepraktycznych i niełatwych, czym uzasadnia doktorat z literatury i wiele innych ślepych uliczek w swojej biografii.
Urodzona w Radomsku, dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w Przedborzu. Od 2000 r. mieszka w Toruniu i chyba już jest Torunianką, bo jak rodowici mieszkańcy miasta jednocześnie kocha je i nie znosi. Wiedzie nocny tryb życia, bo w nocy najlepiej jej się pisze i czyta. Śpi, gdy przyzwoici ludzie pracują, co chyba czyni ją człowiekiem nieprzyzwoitym
Nie interesują jej małe wyzwania – skoro już spełnia się dziecięce marzenia o pisaniu powieści, nie ma powodu, by się ograniczać. Tak powstała sześciotomowa seria o Dorze Wilk, toruńskiej policjantce-wiedźmie. Nie lubi bezczynności i nudy, więc kończąc prace nad heksalogią, już obmyśla kolejne powieści.

Czyta wszystko co jej wpadnie w ręce, uwielbia seriale kryminalne i muzykę rockową. Byłaby dziś frontmenką kapeli rockowej, gdyby nie została obdarzona słuchem wystarczająco dobrym, by wiedzieć, że za grosz nie potrafi śpiewać.
Gdyby miała 9 żywotów jak kot, mogłaby zrealizować fantazje o zawodach idealnych: byłaby policjantką, dziennikarką, aktorką, szalonym naukowcem… Ale że na stanie posiada pojedynczy żywot, zajmuje się pisaniem, a jej bohaterowie przeżywają przygody, których starczyłoby na 9 żyć.
Na studiach polonistycznych wciąż wysłuchiwała, że fantastyka nie jest poważną literaturą i że nie powinna marnować na nią talentu. Na kilka lat nawet uwierzyła. Do czasu gdy nie uznała, że uwielbia pisać powieści niekoniecznie poważne i skoro sama woli spędzić wieczór z kryminałem czy urban fantasy niż z Konwickim, dlaczego nie miałaby pisać książek, jakie sama lubi czytać?
Opis zaczerpnięty ze strony http://anetajadowska.fan-dom.pl/
Dotychczas wydane książki: LC

UWAGA! We wrześniu zaplanowana jest premiera tomiku opowiadań ze świata Thornu i Trójprzymierza pt. "Ropuszki", a w przyszłym roku Aneta rusza z dwoma nowymi seriami!!! :)))

Share this:

Komentarze