wywiad: Anna Kańtoch


Jestem autorką piszącą raczej „z wyobraźni” niż „z życia”.
Jak się czujesz z kolejną nominacją do Zajdla? Czy te nagrody zmieniają coś w Twoim życiu?
Nominację zawsze miło jest dostać, a tegoroczna jest tym fajniejsza, że nie spodziewałam się, iż ktokolwiek to opowiadanie zauważy. Inna rzecz, że nagrody, choć bardzo łechcą ego, tak naprawdę niczego w życiu nie zmieniają. A przynajmniej nie zmieniły w moim.
Od dawna jesteś związana ze Śląskim Klubem Fantastyki. Co obecnie myślisz o polskim fandomie?
To samo, co myślałam kilkanaście lat temu, kiedy zapisywałam się do klubu – to świetne towarzystwo i (w większości) bardzo mili, inteligentni ludzie. Uwielbiam fandom i w tej chwili właściwie wszyscy moi znajomi to ludzie z tego środowiska.
Twoja nowa antologia „Światy Dantego” to głównie starsze opowiadania, które były już publikowane. Czy któreś z nich ma dla ciebie szczególne znaczenie? A może do napisania któregoś poczułaś potrzebę po jakichś wydarzeniach ze swojego życia?
Najbardziej lubię tytułowe „Światy Dantego”, ale nie z powodów osobistych, raczej dlatego, że najczęściej czytelnicy właśnie ten tekst chwalą. A co do mojego życia – nie przypominam sobie żadnego takiego przypadku, kiedy jakieś wydarzenie wpłynęłoby na to, co piszę. Jestem autorką piszącą raczej „z wyobraźni” niż „z życia”.
Po wstępach Jakuba Ćwieka, które pisał do opowiadań ze „Światów Dantego”, widać, że wasza znajomość jest zażyła. Czy dlatego poprosiłaś go o ich napisanie?
Na pomysł wstępów wpadł wydawca, choć ja od razu się zgodziłam, że to bardzo dobra idea. A moja znajomość z Kubą była bardzo zażyła pięć-dziesięć lat temu (czyli mniej więcej w czasach, gdy powstała większość opowiadań ze „Światów Dantego), kiedy Kuba mieszkał w Katowicach i był członkiem klubu. Potem przeprowadził się do Warszawy, a nasze drogi trochę się rozeszły, czego strasznie żałuję, nie tylko ze względów towarzyskich (Kuba to świetny kompan), ale też ze względu na niektóre inicjatywy. Do dziś wspominam bardzo miło np. założoną przez niego grupę teatralną „Słudzy Metatrona”, której miałam przyjemność być członkiem. Brać udział w przedstawieniu na Polconie czy w Piwnicy pod Baranami, choćby w maleńkiej rólce, to była niesamowita frajda.
Może jeszcze nic straconego? W prologu Kuba napisał tak: „Koleżanka Kańtoch bowiem, choć nigdy nie zdecydowała się na naprawdę dużą rolę, była jednym z filarów Sług Metatrona i zawsze można było na niej polegać. Mam nadzieję, że teraz, przy okazji reaktywacji grupy, uda się Anię namówić i do nas wróci.” Uda się namówić?
Wcale mnie nie trzeba będzie namawiać, każdą rolę przyjmę z wielką radością. No, pod warunkiem oczywiście, że nie trzeba będzie dużo mówić na scenie, ale o tym Kuba wie. ;-)
Jak rodzina odbiera Twoją twórczość?
Moi rodzice nie lubią fantastyki. To znaczy oczywiście cieszą się, że moje książki są wydawane, i mają na półce po egzemplarzu każdej, ale ich nie czytają. Dopiero „Łaska”, czyli kryminał bez fantastyki, ma szansę zostać przeczytany przez moją mamę. Młodsza siostra z kolei przeczytała „Tajemnicę Diabelskiego Kręgu”, ale już „Przedksiężycowi” ją znudzili. ;-)
Wiem, że „Łaska” jest już skończona. Kiedy możemy spodziewać się premiery tej powieści?
Albo pod koniec tego roku, albo na początku następnego. Bardziej prawdopodobny jest drugi termin – bo w ten sposób premiera „Łaski” nie będzie się kłócić z premierą „Tajemnicy Nawiedzonego Lasu”, która, o ile wiem, planowana jest właśnie na późną jesień.
Jak wyglądają twoje plany literackie na najbliższy rok?
Teraz piszę kryminał zatytułowany roboczo „Wiara”, potem zamierzam napisać trzecią część cyklu rozpoczętego „Tajemnicą Diabelskiego Kręgu”. A potem się zobaczy.
Czy „Wiara” jest powiązana ze wspomnianą wcześniej „Łaską”?
Tak i nie. To znaczy obie powieści są kryminałami z akcją rozgrywającą się w latach 80. ubiegłego wieku, ale nie mają wspólnych wątków ani bohaterów. To związek mniej więcej taki, jaki zachodzi pomiędzy pierwszym a drugim sezonem „True Detective”, choć mam nadzieję, że akurat w moim przypadku nie będzie spadku jakości. :)
Co obecnie czytasz? Jak duży wpływ na Twoją twórczość mają lektury, które wybierasz? Czy pisząc np. kryminał, starasz się unikać tego gatunku?
Wręcz przeciwnie – kiedy piszę kryminał (tak jak teraz), czytam prawie wyłącznie kryminały. Teraz akurat czytam głównie polskich autorów, z których mogę polecić Zygmunta Miłoszewskiego (jeśli ktoś ma ochotę na cięższe klimaty) oraz Katarzynę Puzyńską (to dla odmiany książki dla miłośników lekkiej rozrywki).
Czy możemy się w niedalekiej przyszłości spodziewać kolejnej powieści podobnej do „Czarnego”? Czegoś na pograniczu magii i realizmu, nieokreślonego?
To jest skomplikowane pytanie. Mam pomysł na powieść w podobnych klimatach, ale jest on na razie dość mętny, więc będzie musiał pewnie jeszcze trochę odleżeć. Na pewno nie zacznę pisać tej książki wcześniej niż wiosną-latem przyszłego roku.
Czy jest może jakiś konkretny gatunek, w którym bardzo mocno chcesz osadzić historię, czy jest to raczej dla Ciebie rzecz drugorzędna?
Chyba raczej drugorzędna, choć kiedyś kusił mnie pomysł, żeby napisać SF. Nie byłoby to oczywiście hard SF (to dla mnie za trudne), ale space opera albo SF w stylu „Światów Dantego” w pełnowymiarowej powieści może by się udało. Zwłaszcza gdybym znowu – jak przy „Światach..” – mogła liczyć na pomoc Michała Cholewy.
Wielokrotnie pojawiały się informacje, że nie zamierzasz wracać do świata Domenica Jordana. Tymczasem zaledwie wczoraj w BookRage pojawiła się powieść „Majstersztyk”, a na czacie wydawnictwa Uroboros zdradziłaś, że masz już kilka opowiadań do kolejnej książki. Co Cię skusiło do powrotu do tego bohatera?
Prawdę powiedziawszy, była to możliwość wydania zbioru starych opowiadań, czyli właśnie „Światów Dantego”. A ściślej mówiąc: dogadałam się z wydawnictwem, że zbiorek będzie pod warunkiem, że napiszę do niego jedno premierowe opowiadanie, właśnie o Domenicu. Pomyślałam sobie „Czemu nie?”, choć na początku nie miałam ani pomysłu na to opowiadanie, ani specjalnej ochoty, żeby wracać do świata Jordana. Kiedy jednak zaczęłam pisać, to tak się wciągnęłam, że z rozpędu stworzyłam od razu dwa kolejne teksty.
A „Majstersztyk”? Jak doszło do napisania tej minipowieści?
„Majstersztyk” na początku miał być po prostu kolejnym opowiadaniem z cyklu, ale podczas pisania trochę się rozrósł i ostatecznie przekroczył granice opowiadania. Niedużo, w czasie redakcji tekst kilkakrotnie zmieniał się z powieści w opowiadanie i z powrotem, w zależności od tego, czy coś dopisywałam, czy wycinałam. Ostatecznie jednak stanęło właśnie na minipowieści.
Z wykształcenia jesteś arabistką. Zatem kiedy możemy się spodziewać powieści osadzonej w klimatach arabskich?
Biorąc pod uwagę, że większość tego, czego nauczyłam się na studiach, już dawno zapomniałam – pewnie nigdy. Poza tym powieść w klimatach arabskich (a nawet całą trylogię) napisał Krzysiek Piskorski i świetnie mu to wyszło, więc ja już nie muszę. :-)
Niedawno nakładem wydawnictwa Uroboros ukazał się, wspomniany w wywiadzie, zbiór opowiadań „Światy Dantego”.
Wywiad został przeprowadzony dzięki uprzejmości wyd. Uroboros oraz portalu Kawerna.

Anna Kańtoch (1976) - polska pisarka fantasy, znana również pod pseudonimem Anneke. Ukończyła orientalistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutowała w kwietniu 2004 opowiadaniem Diabeł na wieży, opublikowanym w czasopiśmie „Science Fiction”. Pisała recenzje filmów i książek do internetowego magazynu „Avatarae”, obecnie współpracuje z portalem „Esensja”. W lipcu 2005 ukazał się zbiór jej opowiadań Diabeł na wieży, które łączy wspólny bohater, Domenic Jordan. Jej debiutem książkowym była powieść Miasto w zieleni i błękicie, umiejscawiająca akcję w tym samym świecie, co opowiadania o Domenicu. Na Euroconie 2007 otrzymała nagrodę Europejskiego Stowarzyszenia Science Fiction (ESFS) dla najbardziej obiecującego młodego twórcy – Encouragement Award. Czterokrotnie uhonorowano ją nagrodą im. Janusza A. Zajdla, a w 2013 roku otrzymała również Nagrodę Literacką im. Jerzego Żuławskiego za powieść Czarne.

Share this:

Komentarze