Bazgroły: Gdy zbliża się koniec roku


Długo nie pisałam. A przynajmniej nie pisałam tutaj na blogu, bo coraz więcej zapełniam zeszytów. Wróciłam bowiem do tworzenia czegoś od siebie. Czy wyjdzie z tych bazgrołów coś więcej nie umiem powiedzieć, wiem jednak, że czuję się dzięki nim lepiej i wyrzucam z siebie nadmiar emocji i wątpliwości, które mnie w ostatnich miesiącach dopadają.

Pozmieniało mi się moi kochani w życiu dość mocno. Nie jestem już z D. Mieszkam sama. I generalnie musiałam odnaleźć nowy porządek. Ostatnie 2 miesiące służyły właśnie temu- odkryciu siebie na nowo. Gdyby był to film produkcji amerykańskiej właśnie pisałabym do Was list z trasy. Z rocznej przerwy od życia. Niestety moja przerwa nawet do końca nie była przerwą, jednak pozwoliła mi na trochę złapać oddech i wyprostować wiele rzeczy.

Przyznam się, że chciałam zamknąć bazgroły (2gi raz w ciągu ich istnienia, drugi raz z podobnego powodu), jednak trzymają mnie przy nich ludzie. Mam tak cudowne grono bliskich blogerów oraz osób, które czasami czytają te moje wypocinki, że ze względu na nich- nie umiem i nie chcę do końca tego robić.

Miałam pauzę w czytaniu, ale ostatnio wracam do stałego rytmu. Na ten moment rządzi Murakami, gdyż idealnie wpasowuje się swoim stylem w mój nastrój. Dodatkowo jakiś czas temu wrzuciłam filmik związany z opowiadaniem ze zbioru od wyd. Otwarte. Więc link wrzucam i tutaj:


Mistrzem YT to nie jestem, ale może akurat zachęcę Was do tej książki- bo jest idealna na grudzień i ja sama ogromnie się cieszę, że ją dostałam :)

Podsumowując jest z dnia na dzień coraz lepiej, więc wracam do pisania. Mniej lub bardziej, ale postaram się publikować znów systematyczniej.
Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze i czytaliście same dobre książki, gdy mnie nie było ;)

Share this:

Komentarze

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.