Bazgroły: Norwegia cz. II


Pierwsza część powstała dzień po przylocie, więc druga powstaje dzień przed wylotem.
Odpoczęłam na maksa i nawet troszeczkę moją małą pracoholiczną częścią duszy cieszę się, że wracam do działana. Jakkolwiek skłamałabym pisząc, iż nic nie robiłam, bo na maile odpisywałam i bawiłam się Social Mediami, jednak przyznaję, że odpoczęłam od ludzi, problemów i ciągłego biegu.

Jak jednak minął mi urlop? 
Zwiedziłam park z rzeźbami przedstawiającymi ludzkie emocje, których autorem był Vigeland.
Zwiedziłam muzeum wikingów oraz archeologiczne.


Byłam w najdłuższym pubie w Skandynawii oraz największej księgarni w Norwegii (odkryłam ją w dniu, w którym postanowiłam ruszyć w miasto sama i pozwiedzać je swoim ulubionym sposobem: gubiąc się i chodząc bez konkretnego celu i mapy :))

ZNALAZŁAM GO! ;)


Jeździłam na mistrzowskich sankach zaliczając zaspy i nawet przelatując przez płot (wywołując zdziwienie ludzi idących na torze poniżej- na który wpadłam).




Gotowałam zupę z ryby, smażyłam racuchy dla chłopaków i jadłam średniosmaczną pitę z humusem i jakimś dziwnym mięsem.
DUŻO rysowałam i naklejałam sobie tatuaże, jak dziecko.



Śmiałam się jak głupia, marudziłam na mróz oraz martwiłam o swój kontakt z jednym z kumpli.
Widziałam cudowną panoramę miasta, wdychałam jod, chodziłam po fiordach i starałam nie wywrócić przy każdym kroku.

W skrócie spędziłam cudowny czas. Niesamowity. Zakochałam się w Norwegii. W jej krajobrazie, w tych wszystkich smaczkach społeczno-kulturalnych, o których opowiadał nam nasz gospodarz. Poczułam także miętę do jej języka, czego skutkiem było złożone o 6 rano zamówienie na 4 podręczniki do nauki norweskiego (czekają już na mnie w Polsce!).

Wracam zadowolona i wypoczęta. Pełna radości i wewnętrznego spokoju. W trakcie pobytu tutaj podjęłam też kilka istotnych dla mojego dalszego życia decyzji zarówno zawodowych, jak i zwyczajnie życiowych.
Mam wrażenie, że wyjazd ten kojarzył mi się będzie ze swoistą terapią. Z takim sanatorium dla Jarki. Wiem, że jeszcze tutaj wrócę. Może za jakiś czas, może wkrótce. Nieistotne. Wrócę. Bo Norwegia zarzuciła na mnie swoje sidła i wcale nie mam ochoty się z nich uwalniać.

Share this:

Komentarze

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad, a na pewno go przeczytam! :)

Jeżeli chcesz skomentować, pamiętaj o zachowaniu zasad kultury. Odpowiedzi z wulgaryzmami itp. będę usuwała.